niedziela, 30 stycznia 2011

Nowe media w 2011 - szanse i zagrożenia

Z rewolucji w sposobach i środkach komunikacji
każdy z nas wynosi coraz bardziej złożony obraz samego siebie

Alvin Toffler



Gdzie jesteśmy?

Pierwsza dekada XXI wieku to czas, w którym dokonała się kolejna rewolucja medialna. W życiu społecznym pojawiły się nowe kanały komunikacji, które całkowicie je zdominowały. Dziś najważniejsze światowe tytuły i autorytety cytują wypowiedzi użytkowników Facebooka, czy Twittera; stacje telewizyjne pokazują nagrania umieszczone YouTube, stacje radiowe prezentują niezależne nagrania umieszczane w portalu MySpace a dzienniki i magazyny publikują zdjęcia Flickra. Dotychczasowi czytelnicy, widzowie i słuchacze dzięki nowym mediom stali się równoprawnymi autorami informacji, którzy nie muszą w specjalny sposób zabiegać o to, by ich komunikaty dotarły do tzw. mediów tradycyjnych. Odbiorca stał się nadawcą a nadawca odbiorcą w sposób niewymagający zrzeczenia się poprzednich funkcji: to najlepszy dowód na to, że jesteśmy świadkami wyraźnej zmiany modelu komunikacji w mediach i transformacji starych mediów w zupełnie nowe media (2.0>3.0).

Jednocześnie media tradycyjne, wykorzystując potencjał sieci globalnej związany z jej popularnością, łatwością dostępu i szybkością przekazu na stałe zagościły w przestrzeni internetowej, przenosząc do niej tytuły działające poza siecią, tworząc nowe portale z analogicznymi do off-linowych treściami, bądź kreując zupełnie nowe przestrzenie i kanały informacji oparte na powstających i dostępnych jedynie on-line narzędziach.

Pojawienie się iPhone’a oraz innych urządzeń mobilnych umożliwiających komunikowanie „na żywo” w kanałach własnych (blogi, srony www), współdzielonych (mikrolbogi, portale społecznościowe) lub obcych (fora, portale wydawców, portale dziennikarstwa obywatelskiego) stwarzają innym użytkownikom dostęp do tzw. „świeżej” informacji i pozwalają na szybką weryfikacje wiadomości publikowanych przez dziennikarzy i wydawców w tytułach o niepodważalnej do tej pory renomie i wiarygodności.

Tzw. autorytet mediów został podważony a monopol na informację i prawdę odebrany. Użytkownicy nauczyli się ufać sobie nawzajem, konstruując jednocześnie nowy model weryfikacji informacji dostarczanej przez media, korporacje, instytucje, polityków i inne autorytety życia publicznego. Wpłynęło to pozytywnie na poprawienie jakości komunikacji: media i korporacje częściej rezygnują z publikowania nieprawdziwych komunikatów (w obawie przed demaskacją) a coraz częściej decydują się na bezpośredni kontakt z konsumentami ich usług i produktów i korzystając z dwukierunkowości komunikacji chętnie słuchają, czego oczekują użytkownicy.


2011 - rewolucja, czy ewolucja?

Rozwijające się technologie pozwalają dziś na wzajemne wchłanianie i rozwijanie na własny użytek funkcji wcześniej zarezerwowanych wyłącznie dla poszczególnych urządzeń, czy kanałów. Dziś za pomocą komunikatorów i urządzeń dial-up’owych możemy nawiązywać połączenia z dowolną siecią telefoniczną poprzez Internet, który z kolei dostępny jest już nie tylko w sieci stacjonarnej, ale i komórkowej. W ten sposób został zamknięty olbrzymi obieg cyfryzacji mediów poszerzając znacząco dostępne do tej pory możliwości.

Wprowadzane przez dostawców usługi oparte na geolokalizacji, otwartych appi, coraz bardziej ekspansywnych socialmedia ID (tzw. paszporty portali społecznościowych), nowych technologiach bezprzewodowych pozwalają na przeniesienie rozwiązań do tej pory znanych tylko z powieści i gier sci-fi do otaczającej nas rzeczywistości.

Rok 2011 pokaże, czy poniższe rozwiązania znajdą swoich wyznawców i czy jako społeczeństwo jesteśmy gotowi na socialrewolucje. Rozpatrując kulturę mainstreamową, z całą pewnością niektóre kraje (w tym Polska) z góry skazane są na powolną ewolucję systemową, jednak w przypadku Chin, Stanów Zjednoczonych, czy Wielkiej Brytanii nie powinniśmy długo czekać na gwałtowny rozwój większości przedstawionych niżej technologii.


Rozszerzona rzeczywistość

Algorytmy pozwalające cyfrowym urządzeniom na interpretację elementów przestrzeni oraz zachodzącego w niej ruchu (w tym ludzkich gestów) dają praktycznie nieograniczone możliwości w kwestii przetwarzania a tym samym redefiniowania zastanej rzeczywistości.

Przykład: Cisco Augmented Reality

Dzięki zastosowanym przez Cisco modelom rozpoznawania sylwetki i interpretacji gestów procesy projektowe ulegają znacznemu skróceniu. Rozwiązanie to jest na tyle uniwersalne,by można było wdrożyć je zarówno w przemyśle (siatki, schematy i modele w sposób przystający pokrywają montowane produkty skracając czas produkcji oraz eliminując ryzyko pomyłki), jak i w sektorze usług (poniższy przykład).



Szanse: skrócenie procesów produkcyjnych i zakupowych, większy wachlarz rozwiązań dla końcowego użytkownika, polepszenie warunków pracy i użytkowania produktów
Zagrożenia: mniejsza kontrola nad procesem kreacyjnym, oddanie zbyt dużej władzy systemom cyfrowym, mniejsza samodzielność jednostki


Social media w realu
Sieci społecznościowe w coraz bardziej zdecydowany sposób pojawiają się w przestrzeni publicznej.

Przykład: KarmaTech

Dzięki zastosowanej w butach WESC technologii RFID (pol. radiowy kod kreskowy) możliwe jest rozpoznawanie użytkowników portali społecznościowych (open ID) w przestrzeni miejskiej; takie rozwiązanie pozwala usługodawcom i sprzedawcom prezentować bardziej spersonalizowaną ofertę a użytkownikom ułatwia komunikowanie aktywności na portalach społecznościowych. Rozwiązanie to zaciera jeszcze bardziej granicę pomiędzy światem realnym a wirtualnym i pokazuje, że w przyszłości możemy liczyć na ciągłość naszych off-linowych tożsamości w Internecie a cyfrowych reprezentacji w realu.

RFID in shoes from Hampus Lemhag on Vimeo.

Szanse: Integracja społeczna, szybsza konwergencja mediów, trafniej spersonalizowane produkty i usługi
Zagrożenia: Utrata prywatności, ryzyko przechwycenia danych


Geolokalizacja i socialmedia paszporty
Socialmedia muszą wyjść poza sieć cyfrową - naturalnym trendem jest dążenie do transparentności narzędzi i platform. Nowe media umożliwiają nam pozostanie w sieciach społecznościowych w momencie, gdy odchodzimy od biurka. Dzięki urządzeniom mobilnym, kioskom multimedialnym, sieciom i rozwiązaniom bezprzewodowym, wciąż pozostajemy on-line. Integracja wszystkich platform cyfrowych oraz połączenie ich w jedną semantyczną sieć pozowli na płynniejsze przekazywanie danych i bezbłędną interpretację naszych zachowań (a zatem też potrzeb).

Przykład: Lokter

Dzięki zastosowanym i zintegrowanym w Lokterze mechanizmom tagowania obiektów w przestrzeni publicznej, geolokalizacji i logowaniu poprzez open ID (Facebook lub Google) możemy dodawać i opisywać nasze otoczenie, dzielić się nim z innymi i zawsze liczyć na pomoc innych bywalców danego miejsca.




Szanse: łatwy i szybki dostęp do współtworzonej przez użytkowników bazy informacji o punktach usługowych, szybkie lokalizowanie punktów oraz możliwośćudostępniania informacji o odwiedzanych miejscach
Zagrożenia: niekontrolowany wyciek informacji o szczegółach z prywatnego życia, możliwość manipulacji "zbiorową" oceną miejsca

czwartek, 9 grudnia 2010

Kontrowersja w reklamie a nowe media

Skrót z wystąpienia „Efekt iWow! – Niestandardowe formy promocji w nowych mediach” wygłoszonego podczas 7. Mediaszumu: „Igraszki z diabłem, czyli jak nie dać się uwieść pokusie kontrowersji w reklamie” mającego miejsce 25.11.2010 podczas Festiwalu Reklamy AD DAYS w Łodzi.



Nowe media to nie tylko komputer

Rozmowę o jakichkolwiek działaniach w nowych mediach należy rozpocząć zasygnalizowaniem istniejącej w środowisku dyskusji nad chłonnością i płynnością pojęcia nowe media. Termin ten bowiem wciąż ewoluuje i w zależności od rozwoju technologii obejmuje swoim zasięgiem inne pojęcia, rozwiązania, technologie i koncepcje. Za czasów prasy i radia obejmował on telewizję i raczkującą komputeryzację; dziś tyczy się m.in. globalnej sieci, cyfrowej telewizji i sieci komórkowej.

Warto również zwrócić uwagę na wielobiegunowość tego pojęcia: w języku polskim zwykło się tym terminem określać zarówno nowoczesne narzędzia przekazu (telefon komórkowy, inne urządzenia mobilne, komputer, itp.), jak i nowoczesne kanały dystrybucji (np. sieć globalna – Internet) oraz najnowocześniejsze rozwiązania dla wyżej wymienionych narzędzi i kanałów (np. videokonferencja).

Posługując się tą próbą klasyfikacji, mając jednocześnie na uwadze krótką jej trwałość oraz masowość pewnych rozwiązań, można zaryzykować stwierdzenie, iż nowe media, takie jak Internet, czy telefon komórkowy, a także inne im podobne technologie teleinformatyczne to rozwiązania zapewniające szybki i bardzo tani dostęp do informacji w niemal wszystkich dziedzinach działalności człowieka.[1]



Kontrowersja w reklamie

Podane przeze mnie przykłady kontrowersyjnych reklam w nowych mediach wywołały wśród niektórych zgromadzonych na sali zdziwienie i spowodowały burzliwą dyskusję na temat tego, czy właściwie jest kontrowersja (sic!); zacznę zatem od najbardziej popularnej z definicji: kontrowersja to „rozbieżność opinii pociągająca za sobą dyskusje i spory”[2].


Kontrowersja w reklamie, niezależnie od kanału dystrybucji, jest tylko jednym z narzędzi zwrócenia na reklamę (produkt i markę) uwagi jak największej liczby odbiorców oraz sposobem na wywołanie plotki wokół kampanii. Efekt szumu w tym przypadku ma charakter metakomunikacyjny: zastosowane w reklamie komunikaty są tyle silne, że zaintrygowani, zbulwersowani i poruszeni odbiorcy przekazują je w dyskusjach dalej a rozmawiając o nich stają się kolejnym nośnikiem tej treści (= skutecznym przedłużeniem kampanii).


Poniższą prezentację podzielono na dwie części: w pierwszej z nich znalazły się wybrane przykłady reklam, które poruszyły opinią publiczną (w Polsce i za jej granicami), otarły się o cenzurę, dotykały zjawisk delikatnych i natury osobistej, opierały się na szkodliwych stereotypach lub namawiały do działań aspołecznych; w drugiej natomiast znalazły się alternatywne przykłady skutecznych kampanii przeprowadzonych w nowych mediach, które zwróciły na siebie uwagę, wywołały lawinową „ścieżkę plotki” i pozwoliły osiągnąć założony w strategii cel bez wykorzystania kontrowersyjnego ładunku. Krótkie opisy wszystkich przykładów znajdują się poniżej prezentacji.

Naturalnie, taki podział nie oznacza to, że kontrowersja nie idzie w parze z nowymi mediami (bo przecież przykłady z pierwszej części pokazują, że idzie); oznacza to jedynie, że istnieją na rynku sprawdzone narzędzia marketingowe pozwalające wywołać pożądany, i co ważne o wiele bardziej kontrolowany, efekt szumu bez zbytecznego szokowania opinii publicznej.







Kontrowersja


Ważne żeby mówili…

To główne założenie przyświecające idei wykorzystania kontrowersji w reklamie. Poniżej przedstawiam pozytywne przykłady skutecznych działań opartych albo ocierających się o kontrowersyjne zjawiska:

AMNESTY INTERNATIONAL – outdoorowa kampania poświęcona przemocy w rodzinie, wykorzystująca eye tracking, zmuszająca do refleksji.

KUMPEL Z PRZESZŁOŚCI. 1944 LIVE – socialmediowa kampania z udziałem uczestników Powstania Warszawskiego: Sosny Dwadzieściacztery i Kostka Dwadzieściatrzy. Wywołała spore dyskusje i spory natury etycznej i prawnej (Facebook usunął konto Sosny prawdopodobnie dlatego, że stwierdzenie jej tożsamości było niemożliwe). Kampania wielokrotnie nagradzana.

CALVIN KLEIN QR CODE BILLBOARD - marka słynąca z nie dopuszczanych do emisji i wycofywanych kampanii znalazła sposób na to by sobie poradzić z cenzurą: olbrzymiej wielkości billboardy z QR CODE’ami umożliwiały szybkie pobranie kontrowersyjnych treści na komórkę za pomocą aplikacji zamieniającej obraz z nośnika reklamowego w adres do materiałów CK.

KIT KAT – wirusowa kampania oparta na objawieniu wizerunku Jezusa wzbudziła duże kontrowersje i jeszcze większe zainteresowanie – o „wygryzionym Jezusie” pisali wszyscy, od blogerów po dziennikarzy (150 000 publikacji i cytować pojawiło się w sieci w ciągu 4 dni).

BREAST FEST – szokująca i zapadająca w pamięć kampania interaktywna promująca festiwal poświęcony rakowi piersi.


Powyższe przykłady pokazują, że w kampaniach realizowanych w nowych mediach można bazować na kontrowersji, dotykać tematów, które szokują i skłaniają do polemiki, nie szkodząc tym samym marce (co więcej, działając na jej korzyść, budując wizerunek świadomego, nowoczesnego i inteligentnego brandu).

Z kolei, poniższe przykłady to antyprzykłady – realizacje, których analiza skłania do zadania pytania o kwestie etyczne i intencje nadawcy. Twórcy tych kampanii (podejrzewam, że często nieświadomie) uderzali w bardzo czułe punkty odbiorców. Na efekty przedstawionych działań nie trzeba było czekać długo – antywyznawcy poniższych marek mieli pretekst do agresywnej nadaktywności; zwolennicy i obiektywni obserwatorzy niestety też mieli im wiele do zarzucenia. W prawdzie o markach przez moment mówiono dużo i często, ale głównie negatywnie – to efekt odwrotnie proporcjonalny do zamierzonego/wymarzonego, osłabiający wartości marki, mogący jej poważnie zaszkodzić na dłużej niż czas dyskusji o wykorzystanych kontrowersyjnych zabiegach.


Zatem, czy zawsze sprawdza się reguła: Ważne że mówią

… nieważne co?

ONI NIELEGALNI – interaktywna kampania namawiająca użytkowników sieci do składania donosów na swoich współpracowników, szefów, sąsiadów i znajomych posiadających nielegalne oprogramowanie. Chyba niewypał.

GENOWEFA ZAMIEĆ – „bulwersująca, seksistowska, pełna pogardy, rasistowska” – to tylko niektóre z określeń, które pojawiły się w sieci w odpowiedzi na zupełnie nieprzemyślaną kampanię socialmediową GoldenLine. Miało być zabawnie i świeżo, skończyło się na ostrej krytyce i stratach wizerunkowych.

BANK BGŻ – „On i tak dostanie podwyżkę” to youtubowa kampania propagująca i popierająca niekompetencję, ignorancję oraz pasożytnictwo. Bank nawołuje:„pokaż jak bardzo można się obijać w pracy” i nagradza za to od 10 000 do 100 000 zł. Koszty, które dzięki tej postawie ponosimy wszyscy są dużo większe. Społeczeństwo zapłaci? A nieefektywni pracownicy szybciej wrócą do banku po pożyczkę. Brawo!




Jeśli nie kontrowersja to co?


Jak w bezpieczniejszy sposób pozyskać wiernych miłośników marki, którzy swoją miłością będę zarażać innych? Oto kilka sposobów na budowanie i pogłębianie szczerej relacji marka-konsument. Celem prezentacji poniższych narzędzi i kanałów komunikacji wykorzystywanych w nowych mediach jest przedstawienie alternatywnych metod wywołania lawinowego procesu plotki bez uciekania się do kontrowersji.


Zaangażowanie

Nowoczesne marki uczestniczą w codziennym życiu konsumentów - w zamian zapraszają ich do swojego „wyjątkowego” świata, zapewniając im rozrywkę, aktywność, prestiż, poczucie wyjątkowości i przynależności.

GETAWAY STOCKHOLM – multimedialna gra miejska z użyciem smartphonów, w której do wygrania był samochód Mini. Idealny przykład pokazujący, że granica pomiędzy realem a wirtualem to sztuczny twór.

EXTRADOMSKI – socialmediowa kampania crowdsourcingowa, w której bohater komunikacji docierał do liderów opinii i razem z nimi tworzył nową społeczność poświęconą budowaniu domów. Rozwiązanie przyszłościowe, pokazujące siłę web 2.0 – dziś każdy użytkownik sieci ma wpływ na jej kształt; tak powstają nowoczesne marki, będące odpowiedzią na realne, zgłaszane na bieżąco, potrzeby konsumentów. Wystarczy, że marka nauczy się słuchać.


Innowacyjność

Innowacje w przekazie reklamowym to podwójny pretekst do dyskusji: rozmawiając o innowacji, siłą rzeczy rozmawiamy o nowym produkcie.

PRINCE OF PERSIA – wzorcowy przykład wykorzystania augmented reality do promocji multimedialnej rozrywki. Użytkownicy smartphonów z wbudowaną kamerą obserwowali bohaterów gry, którzy w czasie rzeczywistym przemierzali oglądane na ekranach telefonów miasto.

LG INTERACTIVE – aktywne, dotykowe, reagujące na ruch (także zbiorowy), interaktywne płaszczyzny przykuwają uwagę, wciągają w interakcję, oddziaływają na więcej zmysłów niż tradycyjna reklama.


Zaskoczenie

Nowe, zaskakujące zastosowania niebanalnych narzędzi w znanych kanałach dystrybucji budzą silne emocje i na dłużej zapadają w pamięć.

NIKON D700 – ożywające billboardy powodowały u przechodniów zdziwienie wymieszane z poczuciem zadowolenia (większość z nas marzy o spacerze po czerwonym dywanie w świetle flashy, nawet jeśli się do tego nie przyznajemy, bo to łechce naszą próżność).


Interaktywność

Wszystko, z czym można wejść w interakcję, daje użytkownikowi poczucie wolności wyboru; każda rzecz, na którą konsument może mieć wpływ składa się na poczucie aktu tworzenia marki. W ten sposób zostaje spełniona potrzeba przynależności do subkultury skupionej wokół określonych wartości, co przekłada się na werbalną i wizualną komunikację tego faktu: marka zyskuje zaangażowanego, świadomego i aktywnego użytkownika.

EAST COST – przykład kampanii łączącej on-line z outdoorem: użytkownicy strony EC mieli wpływ na treść billboardu, na którym były emitowane napisane przez nich życzenia z okazji dnia matki.

CENTRAL PARK – to kolejny przykład oparty na augmented reality: interaktywny przewodnik dostępny w czasie rzeczywistym. Użytkownicy urządzeń mobilnych, PDA, etc. z wbudowaną kamerą, oglądając przez nie okolicę, otrzymywali opis budynków znajdujących się właśnie w kadrze.


Nowatorskość

Nowe spojrzenie na rzeczy oczywiste wnosi świeżość do rozmowy - dzięki niebanalnym zwrotom akcji w życiu marek, konsumenci wciąż mają o czym rozmawiać.

T-MOBILE STREET FACEBOOK – facebookowa ściana zawitała w realu – przechodnie mogli ręcznie umieszczać na niej napisane markerem wpisy.

BBC HAND FROM ABOVE – pojawiająca się na cyfrowym ekranie ręka, nałożona na obraz ulicy, łaskotała oglądających – niby nie dotykała a budziła śmiech


Bezpośredni kontakt

Bezpośrednie obcowanie konsumenta z marką poprawia jej rozpoznawalność i przekłada się na przywiązanie, budując szczerą relację opartą na dialogu.

REJOICE – multimedialna rozrywka umożliwiająca bezpośredni kontakt z marką.

BOEING-BOEING ON-LINE – socialmediowa kampania spektaklu, którego bohaterowie po zapadnięciu kurtyny przenosili się na portale społecznościowe, by tam rozmawiać z widzami i odgrywać dodatkowo napisane sceny.


Współdzielenie

Ponieważ użytkownicy sieci swoją społeczną egzystencję potwierdzają w interakcji z innymi użytkownikami, niezmiernie ważne jest dostarczanie narzędzi umożliwiających w jak największym stopniu współdzielenie treści.

DIESEL FACEBOOK CAM – interaktywna przymierzalnia w sklepie, umożliwiała natychmiastową publikację zdjęć w przymierzanych właśnie ubraniach na Facebooku.

WIRTUALNE WYCIECZKI – Vizyer.pl pozwala swoim użytkownikom dzielić się wrażeniami wizualnymi z przebywania w danym miejscu bez wychodzenia z domu.



Kontrowersja to miecz obusieczny, jednak często bardzo skuteczny. Oparta na niej komunikacja może przynosić świetne wyniki, jeśli jej stosowanie nie kłóci się z cechami tożsamościowymi marki. W przeciwnym razie może poważnie zaszkodzić marce.

Przedstawione powyżej alternatywne rozwiązania z zakresu nowych mediów i social media marketingu to skuteczny sposób na budowanie trwałej więzi marka-konsument oraz ciekawe narzędzia służące do wywoływania szumu wokół kampanii.



Za pomoc w przygotowaniu prezentacji dziękuję Oldze Skowrońskiej (viral manager w Agencji Marketingu Wirusowego ViViral).





[1] Witkowska M., Cholawo-Sosnowska K. (red. 2006). „Społeczeństwo informacyjne. Istota, rozwój, wyzwania”. Warszawa: WSiP, s. 123.

[2] pwn.pl: http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2564549 (data i godzina cytowania: 09.12.2010, godz. 20:34)

wtorek, 23 listopada 2010

Dziennikarstwo w nowych mediach

W Internecie stapiają się w jedno wszystkie klasyczne media, a co za tym idzie, wszystkie formy prezentacji. Nie wszystko jednak, co oferują media klasyczne, jest dziennikarstwem a więc także w przypadku nowych mediów nie wszystkie formy wypowiedzi mogą aspirować do tej kategorii.[1] Poza internetowymi odpowiednikami wydań papierowych gazet, w sieci funkcjonują samodzielne portale (opiniotwórcze i branżowe), niedostępne w formie drukowanej. To samo dotyczy internetowych stacji radiowych i telewizyjnych. Redakcja i edycja treści, jej podział, nawigacja i hipertekstowość podyktowane są specyfiką medium - wymagają więc nowego podejścia oraz dodatkowej pracy redaktorów. Jednak nowe media to także nowe formy narracji (także dziennikarskiej) i początek nowej ery: dziennikarstwa obywatelskiego.



Ruchy oddolne

Omówione wyżej przemiany oraz postęp związany z ewolucją demokratyczną są naturalnym wynikiem rozwoju ruchów społecznych i ich form w sieci globalnej. Nowe media jako forum dyskursu publicznego pozwalają łączyć tradycyjne formy dziennikarskie z „amatorskimi” formami będącymi wynikiem inicjatyw oddolnych (spotykanymi do tej pory m.in. pod postacią notek blogowych, wypowiedzi na tzw. stronach domowych, etc.). Coraz częściej pod wpływem ruchów mających na celu systematyzację i ujednolicenie pojęć a także w wyniku propagowania właściwych kierunków (dziennikarskich) i dobrego stylu (także dziennikarskiego) media profesjonalne wspierają dziennikarzy-amatorów w ich działaniach. Jak podaje Wikipedia:


dziennikarstwo obywatelskie (ang. citizen journalism) „to rodzaj dziennikarstwa uprawianego przez nieprofesjonalnych dziennikarzy w interesie społecznym. Jego powstanie i rozwój wiążą się z internetem, bo to medium - w przeciwieństwie do prasy, radia czy telewizji - umożliwia każdemu interaktywne współtworzenie swojej zawartości i jej masowy kolportaż. Internet pozwala na tworzenie i publikację artykułów w czasie rzeczywistym oraz wspólną pracę w sposób wirtualny dziennikarzy z całego świata”.[2] I dalej: „z dziennikarstwem obywatelskim wiążą się szczególnie informacyjne portale internetowe, które pozwalają internautom na współtworzenie - w różnym stopniu - swojej zawartości.”[3]



Transformacja trwa

Próba zespolenia w jeden twór dziennikarstwa tradycyjnego z dziennikarstwem obywatelskim uświadamia, że[4]:

  • sieć globalna otwiera przed dziennikarzami nieograniczone możliwości researchu (dane, archiwa, źródła z całego świata dostępne są 24 godziny na dobę);
  • rośnie presja na redakcje o coraz większą aktualność informacji (przez Internet można uczestniczyć na żywo w wielu ważnych wydarzeniach światowych);
  • serwisy społecznościowe, oparte na chęci do dzielenia się informacją, staną się wkrótce najszybciej rozwijającą się częścią Internetu.

Przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych Ameryki badanie wśród pełnoletnich Internautów (5384 respondentów) wykazało, że 55% z nich sądzi, że dziennikarstwo obywatelskie odgrywać będzie w przyszłości główną rolę w nowych mediach. Na pytanie: "Czy rozwój niezależnych mediów internetowych stwarza wielką szansę dla rozwoju zawodowego dziennikarstwa?" 53% badanych odpowiedziało twierdząco a na: "Czy Internet ma pozytywny wpływ na ogólną jakość dziennikarstwa?" twierdząco odpowiedziało aż 76%.[5]


Jak podają Chyliński i Russ-Mohl, młodzi ludzie o wiele bardziej chcą wiadomości na żądanie, czyli zawsze wtedy, gdy jest im akurat potrzebna. Chcieliby kontroli nad mediami, a nie kontroli ze strony mediów; chcieliby podrążyć, poddać rzeczy w wątpliwość, spojrzeć na nie z innej perspektywy (co daje się zaobserwować na przykładzie blogów, komentarzy i forów).[6]


Urbanowicz na swoim blogu pisze, że dzięki globalnej sieci i nowym technologiom, zwykli ludzie mogą dziś uczestniczyć na szeroką skalę w procesie tworzenia informacji, zarezerwowanym dotąd dla profesjonalnych wydawców i dziennikarzy. Gdy niektórzy z nich (użytkownicy sieci) wysyłają maile i sms-y do różnych redakcji, inni sami otwierają własne media - blogi tematyczne, tworzą diaporamy(internetowe albumy zdjęciowe), etc.[7] Jednym słowem media w drodze transformacji (z mediów tradycyjnych do nowych mediów) wychodzą poza ramy nadawcy a sieć globalna staje się ogólnodostępnym forum dyskursu publicznego. Podział na role przestaje zatem istnieć – zacierają się granice pomiędzy nadawcą a odbiorcą komunikatu (dziś dziennikarz z taką samą ciekawością czyta wpisy i artykuły użytkowników, z jaką ów czytelnik czyta artykuły wspomnianego dziennikarza). Poza tym, jak pokazuje życie, wartość merytoryczna oddolnych informacji często nie odbiega od standardów tradycyjnych redakcji[8].



Nowe media, stare prawa

Pamiętajmy jednak, że nowe medium wcale nie musi wymuszać zmiany norm dziennikarskich. Pomijając rozwiązania techniczne i odmienną formę prezentacji, Internet to tylko kolejny kanał dystrybucji informacji. Jak podają Chyliński i Russ-Mohl (2007), w Internecie pełno jest „ziarna i plew, prawd, kłamstwa i półprawd, a prasa – w obawie przed pozostaniem w tyle – często publikuje bez sprawdzenia to, co już wszyscy wiedzą, czyli na przykład fragmenty internetowych blogów, albo posty anonimowych internautów. Koniec końców, wszyscy ściągają od siebie nawzajem, mieszając fikcję i rzeczywistość.”[9]


Obecna sytuacja zmierza prawdopodobnie do tego, że z gąszczu licznych portali informacyjnych wyłoni się grono „markowych” produktów branży informacyjnej, które zdobyły już renomę na rynku mediów tradycyjnych. Z drugiej strony, analiza nowych tworów pozwala postawić równie prawdopodobne stwierdzenie, iż nowopowstałe portale informacyjne niezwiązane wcześniej z żadnym z wydawców są w stanie być konkurencyjnymi dla markowych. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w ich przypadku mamy do czynienia z tzw. procesem wyjścia z Internetu w media tradycyjne (w przeciwieństwie do procesu wejścia mediów tradycyjnych w Internet, jak to się zwykło potocznie mawiać). Najnowszy trend na rynku potwierdza wzajemną konwergencję mediów: media tradycyjne po wejściu w Internet, wprowadzają nowe kanały dystrybucji początkowo w sieci, po czym wychodzą z nimi z Internetu (np. przypadek Gazeta.pl, która powstała na bazie „Gazety Wyborczej”, stworzyła własną telewizję internetową i obecnie planuje uruchomienie własnej stacji nadającej w paśmie telewizji kablowej).




Nota historyczna

Do popularności dziennikarstwa obywatelkiego przyczynił się utworzony w 2000 r. południowokoreański serwis Ohmynews, którego twórca ukuł termin dziennikarz-obywatel (ang. Citizen reporter). Jego sukces (głównie dochody z reklam, z których portal wypłaca dostawcom treści honoraria) zachęcił inne koncerny medialne na całym świecie do tworzenia podobnych stron. 

Fundacja Wikimedia w listopadzie 2004 uruchomiła angielskie Wikinews, a 19 lutego 2005 jego polską wersję. W Polsce w kwietniu 2006 r. Thinkmedia otworzyła serwis iThink.pl, a Polskapresse serwis Wiadomości24.pl. W maju 2006 został otwarty serwis EIOBA.pl. Jesienią 2007 roku ruszył portal Kierunek Europa. W lipcu 2007 roku portal Interia.pl uruchomił serwis Interia360.pl. W marcu 2008 roku Media Regionalne uruchomiły MM Moje Miasto - projekt regionalnego dziennikarstwa obywatelskiego.[10]




[1] Chyliński M., Russ-Mohl S. (2007). „Dziennikarstwo”. Warszawa: Grupa Wydawnicza Polskapresse, s. 190.

[2] http://pl.wikipedia.org/wiki/Dziennikarstwo_obywatelskie (data cytowania: 23 listopada 2010, godz. 01.29).

[3] http://pl.wikipedia.org/wiki/Dziennikarstwo_obywatelskie (data cytowania: 23 listopada 2010, godz. 01.29).

[4] Chyliński M., Russ-Mohl S. (2007). „Dziennikarstwo”, op. cit., s. 189-190.

[5] http://pl.wikipedia.org/wiki/Dziennikarstwo_obywatelskie (data cytowania: 23 listopada 2010, godz. 01.29).

[6] Chyliński M., Russ-Mohl S. (2007). „Dziennikarstwo”. Warszawa: Grupa Wydawnicza Polskapresse, s. 189-190.

[7] Urbanowicz K. (2006) „Dlaczego media ignorują dziennikarstwo obywatelskie? Bo go nie rozumieją i obawiają się go!": http://mediacafepl.blogspot.com/2006/01/dlaczego-media-ignoruj-dziennikarstwo.html (data cytowania: 23 listopada 2010, godz. 01.38).

[8] Kaznowski D. (2007). Nowy marketing w Internecie”. Warszawa: Difin, s. 59.

[9] Ibidem, s.188-189.

[10] http://pl.wikipedia.org/wiki/Dziennikarstwo_obywatelskie (data cytowania: 23 listopada 2010, godz. 01.38).

czwartek, 11 listopada 2010

Ścieżka cyfrowej plotki

Krótka historia współdzielenia

Historia cyfrowego współdzielenia informacji (ang. sharing)  sięga 1969 roku, kiedy w pierwszej prawdziwej sieci komputerowej ARPANet (ang. Advanced Research Projects Agency Network) zostały połączone komputery uczelni Stanford i UCLA. Intencją jej twórców było stworzenie takiego środowiska i zapewnienie takiej technologii, które umożliwią zdalną, dwukierunkową (wielostronną) wymianę informacji pomiędzy naukowymi, rządowymi i wojskowymi ośrodkami. Po wprowadzeniu znaku „@” w 1971 dla oddzielenia nazwy użytkownika od komputera, w 1973 roku wiadomości e-mail stanowilły już 75% aktywności sieci ARPANet. W 1974 roku powstał dokument, który opisywał założenia TCP (ang. Transmission Control Protocol) – protokołu umożliwiającego połączenie podobnych do ARPANetu sieci w tak zwaną sieć inter-network, która nie miałaby centralnego sterowania, tworząc tym samym podwaliny pod obecną sieć internetową.1

Lata osiemdziesiąte upłynęły pod znakiem rozwoju techonologii oraz nowych środowisk, z których do czasu powstania WWW (ang. World Wide Web) w 1991 roku i pierwszej przeglądarki internetowej (Mosaic) w 1993 roku, korzystali głównie spcjaliści zajmujący się informatyką, telekomunikacją i rozwojem sieci. Dopiero rozwój stron WWW (wprowadzenie graficznych interfejsów), który zbiegł się z premierą nowego systemu Windows (1995), wprowadzenie serwerów do masowej obsługi kont pocztowych (np. hotmail, w Polsce polbox, wp.pl), rozwój technologii P2P (ang. peer-to-peer – równy z rónym) umożliwiającej wymianę plików oraz powstanie takich portali jak Google (1998), Wikipedia (2001) przyczyniły się do popularyzacji gobalnej sieci, kreując i podsycając potrzebę bieżącego aktualizowania informacji nie tylko o wydarzeniach politycznych i gospodarczych, ale także tych związanych bezpośrednio z samym użytkownikiem, jego środowiskiem lokalnym, zainteresowaniami (z biegiem czasu coraz węższymi i dziwniejszymi) oraz znajomymi.2


Media społecznościowe, czyli: poka, poka!

O ruchu współdzielenia informacji możemy w pełni mówić opisując zdarzenia i aktywności zaistniałe w sieci globalnej po 2004 roku, kiedy zaczęto mówić o i wdrażać ideę Web 2.0 oraz social media. Twórcą terminu social media jest Chris Sharley, który opisał aplikacje internetowe umożliwiające użytkownikom łączenie się między sobą, wymianę i generowanie treści. Pierwszą platformą social media był Digg, który zrewolucjonizował tradycyjne metody odszukiwania i generowania treści, demokratycznie promując newsy i linki wybrane przez społeczność. Niewiele później powstały najbardziej popularne dziś portale o charatkerze społecznościowym oparte na tej samej zasadzie: Facebook (2004), YouTube (2005), Twitter (2006). Rok 2007 przyniósł produkcję iPhone’a, telefonu bogatego w aplikacje umożliwiające mobilny dostęp do social media; jego popularność sprawiła, że inni producenci telefonów komórkowych i urządzeń przenośnych zaczęli kopiować i projektować nowe rozwiązania będące kontynuacją idei Apple.3

Potrzeba dzielenia się informacją była w człowieku od zawsze (odsyłam do wątku "Prehistoria sieci" w notce "reMedium"). Z jednej strony chcemy informować naszych bliskich o tym, co właśnie przeżywamy (MMS-y wysyłane z wakacji, które zastąpiły tradycyjne kartki pocztowe), dzielić się z nimi emocjami, łączyć się z nimi w chwilach radości (zjawisko przeciążenia sieci telefonii komórkowej w sylwestrową noc) i smutku (wzrost liczby wysyłanych SMS-ów po katastrofie smoleńskiej). Z drugiej strony lubimy dokonywać swoistego pozycjonowania siebie w świadomości naszych znajomych (zwłaszcza tych dalszych) - umieszczamy linki do recenzji obejrzanego właśnie filmu, teledyski ulubionych wykonawców, opinie o czytanej książce, zdjęcia produktów, zdjęcia nas z produktami, filmy z koncertów, etc.; w ten sposób, poprzez przedstawianie siebie w określonym kontekście rzeczy i miejsc, opisujemy siebie jako wyznawcę pewnych wartości, człowieka operującego określonymi atrybutami. Wydawać by się mogło: co to kogo obchodzi?! Nic bardziej mylnego - uwielbiamy podglądać innych i sami lubimy być podglądani (do momentu, kiedy sami dozujemy ilość informacji na swój temat).


Sharing dziś

Dziś trudno jest wyobrazić sobie Internet bez opisanych wyżej rozwiązań. Sam Facebook posiada ponad 30 000 serwerów obsługujących ruch jego użytkowników wewnątrz portalu. Wszyscy użytkownicy połączeni są ze sobą nawzajem a reguła Milgrama o maksymalnie sześcu ogniwach łączących dwoje dowolnych ludzi na kuli ziemskiej nabiera nowego znaczenia: żeby dotrzeć do dowolnego użytkownika sieci wystarczy sześć klinięć myszą (przeglądając znajomych znajomych w portalach społecznościowych). Ważne społecznie informacje, atrakcyjne, bądź szokujące treści, ciekawe newsy, wartościowe idee obiegają cały świat w mgnieniu oka: użytkownicy, by się nimi podzielić coraz rzadziej korzystają w tym celu z e-maili a informacje współdzielą i oznaczają (tagują) w taki sposób, by dotarło do nich jak najwięcej użytkowników golbalnej sieci, korzystając z dostępnych narzędzi social media.

Z narzędzi tych coraz częściej korzystają także dziennikarze. Jak wynika z badania Uniwersytetu George'a Waszyngtona i firmy badawczej Cision, większość dziennikarzy i wydawców korzysta z mediów społecznościowych jako źródeł informacji. 56% zapytanych uznaje, że portale społecznościowe są ważne w pracy dziennikarskiej. Jednak 84% z nich korzysta z tych informacji w sposób ostrożny, uznając je za mniej wiarygodne niż te dostarczane przez tradycyjne media. Każdy z amerykańskich dziennikarzy korzysta z usług Google, a aż 61% zagląda do Wikipedii. Spośród mediów społecznościowych, 89% dziennikarzy korzysta z blogów a portale społecznościowe, takie jak Facebook i LinkedIn są źródłem dla dwóch trzecich przebadanych osób. Zaledwie połowa zapytanych przegląda Twittera w poszukiwaniu informacji potrzebnych do stworzenia materiału dziennikarskiego.4


Sharing jutro

W 2009 roku Philip Kaplan zaproponował rozwiązanie pasywnego współdzielenia (ang. passive sharing) informacji o zrobionych właśnie zakupach. Stworzona przez niego platforma blippy.com umożliwia połączenie karty kredytowej z portalami social media – tym samym informacje o wszystkich transakcjach finansowych zrealizowanych przez użytkownika tej platformy automatycznie pojawiają się na wskazanych portalach społecznościowych.5 Gdybym zgodził się na takie wtargnięcie w moją prywatność, na moim wallu na Facebooku pojawiłby się dziś taki komunikat: Grzegorz Millsky Młynarski spent 30zł at Mela Verde / 3 hours ago.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by w ten sam sposób połączyć wszystkie karty, którymi się posługujemy. Nasi znajomi (a także nasze rodziny, nasi szefowie, konkurencja, etc.) mogliby na bieżąco obserwować, kiedy i na jakiej stacji wsiadamy do metra (Grzegorz Millsky Młynarski get train on Centrum / 2 hours ago), kiedy i gdzie spędzamy wolny czas (Grzegorz Millsky Młynarski enter Holmes Place / 26 hours ago), jaką rozrywkę preferujemy (Grzegorz Millsky Młynarski watched "Mine Vaganti" in Multikino / 3 monhts ago) albo gdzie się leczymy (Grzegorz Millsky Młynarski spent 100zł at Elmed / 2 weeks ago). 

Połączenie wszystkich kart w jedną (rynek powoli się do tego przygotowuje - już dziś dostajemy karty łączace wiele marek usługowych, np. Program Pay-Back) oraz wdrożenie systemu do spójnego zarządzania transakcjami i aktywnościami umożliwiłoby automatyczne prowadzenie dziennika codziennych aktywności. Pasywny sharing dla wybranych zdarzeń połączony z geolokalizacją i systemem ocen, czy rekomendacji mógłby zrewolucjonizować rynek usług.

Wyobraźmy sobie sytuację: wchodzę do kina, dzięki "zbiorczej" karcie dokonuję zakupu biletu, zbieram punkty za lojalność i pobieram napój z automatu. Oglądam film, wychodzę z kina, odpalam iPhona. I teraz najważniejsze: "zbiorcza" aplikacja (połączona ze "zbiorczą" kartą) pyta mnie, jak oceniam film; wprowadzam ocenę, aplikacja pyta, czy chcę współdzielić tę informację - klikam: tak, informacja z godziną, lokalizacją kina, oceną, etc. trafia na mój wall na Facebooku, Blipie i Twitterze; następnie wybieram znajomych, którym chcę rekomendować film - wybrani dostają wiadomość na maila.

Jestem  leniwy - taka aplikacja skróciłaby wiele procesów. Uwielbiam dzielić się z moimi bliskimi rzeczami, które warto zobaczyć. Gdybym miał więcej czasu albo takie narzędzie, robiłbym to non-stop. A Wy? Puśćcie tę notkę w świat - chcę poznać Wasze zdanie :].


---

1 Grynis A. (2009), „Historia Internetu w pigułce”. Thenextweb: http://thenextweb.com/pl/2009/11/25/historia-internetu/ (data cytowania: 11.11.2010, godz. 15.22).

2 Ibidem.

3 Ibidem.

4 Miller M. (2010). „Portale społecznościowe typu Facebook i Twitter są dla dziennikarzy ważnym źródłem informacji”. www.em-jak-media.blgospot.com: http://em-jak-media.blogspot.com/2010/02/portale-spoecznosciowe-typu-facebook-i.html  (data cytowania: 11.11.2010, godz. 14.48).

5 Siegler MG (2009), „Want Everyone To See Your Credit Card Transactions? Of Course You Do. Meet Blippy.”. TechCrunch:  http://techcrunch.com/2009/12/11/blippy/ (data cytowania: 11.11.2010, godz. 19.10).

niedziela, 31 października 2010

Cyfrowe zaduszki

Gdy życie przenosi się do Internetu, ze śmiercią musi być podobnie” [1]. Dziś przeżywamy rozkwit stron poświęconych ostatniemu aspektowi ludzkiego życia. Do wyboru mamy platformy dające możliwość umieszczenia nekrologu, złożenia kondolencji, zapalenia wirtualnej świeczki, czy nawet wirtualnego pochówku. Śmierć w Internecie to już norma.


Śmierć 2.0

Trudno jednoznacznie wskazać moment, kiedy w sieci zaczęły pojawiać się pierwsze cmentarze. Zjawisko to jest konsekwencją przeniesienia nekrologów na grunt cyfrowy i ich nowomediowej ewolucji do formy interaktywnych kondolencji (np. Nekrologi.net - http://nekrologi.net/). Gdy zwykłe kopie papierowych nekrologów zostały włączone w strukturę portali wydawców prasowych, czytelnicy uzyskali możliwość komentowania ich i redystrybuowania. Stąd był tylko jeden krok do stworzenia wirtualnych nekropolii.

Na stronie Nekropolia.pl (http://www.nekropolia.pl) możemy pochować (Wystarczy wcisnąć "Nowy pochówek”) naszych bliskich, zamieścić i przeczytać historie zmarłych, złożyć kondolencje najbliższym żegnanej osoby, czy przejść się po wirtualnej cmentarnej alei. Jak podają autorzy strony: Nekropolia.pl zanotowała w ostatnim czasie ponad milion odwiedzin oraz złożono ponad 16.000 Kondolencji”. [2] Wirtualnycmentarz.pl (http://www.wirtualnycmentarz.pl/) oferuje podobne funkcje w nadwyraz (!) bogatej szacie graficznej oraz dodatkowo „Cmentarz dla zwierząt”.

Jeżeli czekaliśmy na to tak długo (do 2004 roku), to tylko dlatego, że społeczeństwo potrzebowało czasu na oswojenie się z tą myślą (technologicznie projekty te nie odbiegają niczym od gier komputerowych z serii Theme). Razem z rozwojem sieci teleinformatycznych, rosnącą wielokanałowością rozwiązań oraz popularyzacją nowomediowych narzędzi, stosunki międzyludzkie nabierają cyfrowych cech. Dążymy do stanu, w którym nasza pamięć totalna (a więc także o zmarłych) będzie globalna i długotrwała (także po naszej śmierci).

Jak podaje Goban-Klas, nowe społeczeństwa znajdują się w miejscu, w którym infrastruktura medialna, a w szczególności telekomunikacyjna jest podstawą sieci i obiegów informacyjnych o różnej skali (od lokalnej do globalnej), zasadniczych dla skutecznych działań i kontaktów jednostkowych i organizacyjnych we wszystkich sferach życia. Tak powstałe społeczeństwo medialne to społeczeństwo, w którym międzyludzkie kontakty w przeważającym stopniu mają charakter zapośredniczony (medialny). W konsekwencji prawie wszelkie działania ludzkie wspomagane będą przez techniki medialno-informacyjne a przemysły medialne stają się istotnym elementem gospodarki i zatrudnienia.[3]


Nekropolie 3.0

E-cmentarze idealnie wpisują się w typowy model sytuacji komunikacyjnej w sieci globalnej wykorzystując wszystkie dostępne kanały informacji[4]: konwersacyjny, korespondencyjny i hipertekstowy. Rozwój Internetu oraz zwiększenie jego zasięgu i obniżenie progów wejścia, sprawiają, że coraz więcej usług z życia realnego znajduje swoich wirtualnych zwolenników. Żadne inne medium do tej pory nie przekształciło się nigdy w środowisko komunikacyjne i nie wytworzyło tak silnej sieci związków społecznościowych, jak to stało się po 2004 roku z siecią globalną (to, że Interent pochłonął prasę, radio i telewizję, wymuszając na starych mediach nowe reguły komunikacji i dystrybucji treści, potwierdza tylko z jak silnym zjawiskiem społecznym mamy do czynienia).

Można przypuszczać, że kolejnym krokiem będzie połączenie relanych cmentarzy z ich wirtualnymi odpowiednikami. Być może wirtualnym reprezentacjom świeczek i wieńców będą odpowiadać rzeczywiste usługi oferowane przez nekropolie (klikasz „zapal znicz” = obsługa cmentarza stawia i zapala ją w Twoim imieniu na wybranym grobie). Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dzięki połączonym bazom danym będziemy mogli budować własne wirtualne katakumby łącząc groby naszych najbliższych pochowanych na całym świecie...



[1] Bojańczyk J. (2010). Nekrologi naszych czasów W: „Rzeczpospolita”, „Styl Życia”, 30.10-01.11.2010, Warszawa: Presspublica, s. A14

[2] Nekropolia.pl: http://www.nekropolia.pl (Data cytowania: 31.10.2010, godz. 19.22)

[3] Goban-Klas T. (2006). “Media i komunikowanie masowe. Teorie i analizy prasy, radia, telewizji i Internetu. Warszawa: PWN, s. 295-296

[4]Bańko M. (red., 2006). „Polszczyzna na co dzień”. Warszwa: PWN, s. 343

środa, 27 października 2010

reMedium

Społeczność internetowa to zbiorowość ludzi, w której interakcje odbywają się za pośrednictwem Internetu. 10 lat temu dokonywaliśmy jeszcze uproszczenia, zawężając tę grupę do posiadaczy peceta. Jednak sieć globalna dawno wyszła poza nasze biura i sypialnie – by w niej być nie musimy włączać komputera. Urządzenia mobilne umożliwiają nam dostęp do maila i portali społecznościowych w dowolnym miejscu na ziemi. Stojąc na dworcu z telefonem w dłoni, z sieci lokalnej mogę pobrać aktualny rozkład jazdy a w autobusie doładować kartę miejską. W tym samym czasie mogę podzielić się tym zdarzeniem z moimi znajomymi na Facebooku. Doczekaliśmy momentu, w którym światy wirtualny i realny mieszają się bardzo wyraźnie. Jednak potrzebę wzajemnego informowania się o tym, czego właśnie doświadczamy, człowiek nosił w sobie na długo przed powstaniem pierwszych portali społecznościowych (BBS, MUD1, The WELL – 1978-85; USA) umożliwiających wzajemną interakcję pomiędzy użytkownikami1, Zjawisko mediów społecznościowych (ang. social media) swoje początki ma o wiele wcześniej przed pojawieniem się pierwszego komputera.


Prehistoria sieci

W latach 50., w USA zaczęły działać pierwsze społeczności łączące się ze sobą entuzjastów telekomunikacji. Grupy te swoją socjalną egzystencję opierały na nielegalnych połączeniach telefonicznych (ang. phreaking). Członkowie społeczności, ustalając pomiędzy sobą kody dostępowe, zostawiali innym użytkownikom nagrania na skrzynkach pocztowych dużych korporacji. Zjawisko to dało początek asynchronicznej komunikacji między wszystkimi użytkownikami jednej sieci. Każdy mógł zostawić światu swoją wiadomość – świat w dowolnym czasie mógł ją odczytać.2 W ten sposób narodziło się ćwierkanie (ang. tweet / tweetup), które potem przerodziło się w mikroblogging.


Krok dalej

Dzięki mikroblogom w globalnej sieci dokonała się kolejna rewolucja: dziś większość użytkowników redystrybuuje informacje, często na wielu platformamach równocześnie (samodzielnie, albo za pomocą aplikacji multiplikujących), co z jednej strony oznacza regres na płaszczyźnie twórczości, ale z drugiej wiąże się z redukcją masowo powstających treści o wątpliwej jakości, czy zawartości merytorycznej. Nurt redystrybucji informacji (nazywany także retweetowaniem – od. ang. retweet) pozwolił stworzyć pewnego rodzaju mechanizm selekcji treści niechcianych, mało atrakcyjnych lub obraźliwych. Kolejne redystrybucje i republikacje bardzo często opatrzone są komentarzami i tagami osób zamieszczających pozornie tą samą treść (podobną ze względu na adres docelowy linku; odmienną ze względu na opis wyrażający stosunek do tej treści).


Internet w każdym gniazdku

Wiek XXI niesie wielką cyfrową konwergencję mediów i środowisk komunikacyjnych – także tych, o których jeszcze nie wiemy. Czy tego chcemy, czy nie, w ciągu najbliższej dekady, w każdym Polskim domu pojawi się komputer podłączony do globalnej sieci - do 2020 r. mieszkańcy Unii będą musieli wymienić zwykłe, tzw. indukcyjne, liczniki prądu elektrycznego na cyfrowe (mikrokomputery)4. Jak pisze Bendyk, dzięki temu sieć energetyczna i sieci transmisji danych stworzą jedną całość. Połączonymi poprzez sieć urządzeniami będzie można sterować i np. wyłączać na chwilę automatycznie klimatyzatory, gdy pobór mocy gwałtownie wzrośnie.

Technologie informatyczne, takie jak ARPANET, a potem Internet są tylko materializacją sieciowych wizji, realizacją nowego modelu, który przenosi pozornie utopijne wizje w sferę funkcjonalnej materii. Tak samo utopijne wydają się wizje konwergencji światów: realnego z wirtualnym. Jednak mało kto zdaje dziś sobie sprawę, że pod wpływem cyfrowej rewolucji zmienił się i wciąż zmienia się sposób naszego myślenia: coraz częściej myślimy hipertekstowo. Nowe technologie, nowe media i nowe środowiska komunikacyjne determinują nasz sposób poruszania się i komunikowania się ze światem a także mają niemały wpływ na model poznania społecznego i naukowego6. Internet jako środowisko komunikacyjne umożliwia wielostronne, złożone interakcje. Jednak powstanie Internetu jako środowiska było poprzedzone traktowaniem go jako medium, które ewoluowało (można powiedzieć, w świadomości użytkowników – a rosnąca świadomość implikowała zmiany ewolucyjne) do postaci środowiska.

 

Fragment przemówienia "Społeczności nowych czasów" wygłoszonego podczas Debaty "Spotkamy się w realu" - Warszawa, 23.10.2010, Traffic Club.


---

1 Hart J. (2009). “A History od Social Media”. http://janeknight.typepad.com/socialmedia/2009/10/a-history-of-social-media.html (Data cytowania: 16 września 2010, godz. 09.45).

2 Borders B. (2009). “A brief History of Social Media”. Socialmediarockstar.com: http://socialmediarockstar.com/history-of-social-media. (Data cytowania: 16 września 2010, godz. 09.45).

3 Zacher L. (2003), zapis konferencji „Społeczeństwo informacyjne - wizja czy rzeczywistość?” (Kraków, 30 maja 2003 r. : fragmenty). Red. ksiegi konferencyjnej Lesław H. Haber tom I, s. 106-107.

4 Bendyk E. (2009). op. cit.

5  Bauer Z. (2009). „Dziennikarstwo wobec nowych mediów. Historia. Teoria. Praktyka”. Kraków: Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, s. 298; por.: raporty Online Publisher Association (OPA) – http://www.online-publishers.org.

6 Por.: Bauer Z. (2009). „Dziennikarstwo wobec…”, op. cit.