niedziela, 31 października 2010

Cyfrowe zaduszki

Gdy życie przenosi się do Internetu, ze śmiercią musi być podobnie” [1]. Dziś przeżywamy rozkwit stron poświęconych ostatniemu aspektowi ludzkiego życia. Do wyboru mamy platformy dające możliwość umieszczenia nekrologu, złożenia kondolencji, zapalenia wirtualnej świeczki, czy nawet wirtualnego pochówku. Śmierć w Internecie to już norma.


Śmierć 2.0

Trudno jednoznacznie wskazać moment, kiedy w sieci zaczęły pojawiać się pierwsze cmentarze. Zjawisko to jest konsekwencją przeniesienia nekrologów na grunt cyfrowy i ich nowomediowej ewolucji do formy interaktywnych kondolencji (np. Nekrologi.net - http://nekrologi.net/). Gdy zwykłe kopie papierowych nekrologów zostały włączone w strukturę portali wydawców prasowych, czytelnicy uzyskali możliwość komentowania ich i redystrybuowania. Stąd był tylko jeden krok do stworzenia wirtualnych nekropolii.

Na stronie Nekropolia.pl (http://www.nekropolia.pl) możemy pochować (Wystarczy wcisnąć "Nowy pochówek”) naszych bliskich, zamieścić i przeczytać historie zmarłych, złożyć kondolencje najbliższym żegnanej osoby, czy przejść się po wirtualnej cmentarnej alei. Jak podają autorzy strony: Nekropolia.pl zanotowała w ostatnim czasie ponad milion odwiedzin oraz złożono ponad 16.000 Kondolencji”. [2] Wirtualnycmentarz.pl (http://www.wirtualnycmentarz.pl/) oferuje podobne funkcje w nadwyraz (!) bogatej szacie graficznej oraz dodatkowo „Cmentarz dla zwierząt”.

Jeżeli czekaliśmy na to tak długo (do 2004 roku), to tylko dlatego, że społeczeństwo potrzebowało czasu na oswojenie się z tą myślą (technologicznie projekty te nie odbiegają niczym od gier komputerowych z serii Theme). Razem z rozwojem sieci teleinformatycznych, rosnącą wielokanałowością rozwiązań oraz popularyzacją nowomediowych narzędzi, stosunki międzyludzkie nabierają cyfrowych cech. Dążymy do stanu, w którym nasza pamięć totalna (a więc także o zmarłych) będzie globalna i długotrwała (także po naszej śmierci).

Jak podaje Goban-Klas, nowe społeczeństwa znajdują się w miejscu, w którym infrastruktura medialna, a w szczególności telekomunikacyjna jest podstawą sieci i obiegów informacyjnych o różnej skali (od lokalnej do globalnej), zasadniczych dla skutecznych działań i kontaktów jednostkowych i organizacyjnych we wszystkich sferach życia. Tak powstałe społeczeństwo medialne to społeczeństwo, w którym międzyludzkie kontakty w przeważającym stopniu mają charakter zapośredniczony (medialny). W konsekwencji prawie wszelkie działania ludzkie wspomagane będą przez techniki medialno-informacyjne a przemysły medialne stają się istotnym elementem gospodarki i zatrudnienia.[3]


Nekropolie 3.0

E-cmentarze idealnie wpisują się w typowy model sytuacji komunikacyjnej w sieci globalnej wykorzystując wszystkie dostępne kanały informacji[4]: konwersacyjny, korespondencyjny i hipertekstowy. Rozwój Internetu oraz zwiększenie jego zasięgu i obniżenie progów wejścia, sprawiają, że coraz więcej usług z życia realnego znajduje swoich wirtualnych zwolenników. Żadne inne medium do tej pory nie przekształciło się nigdy w środowisko komunikacyjne i nie wytworzyło tak silnej sieci związków społecznościowych, jak to stało się po 2004 roku z siecią globalną (to, że Interent pochłonął prasę, radio i telewizję, wymuszając na starych mediach nowe reguły komunikacji i dystrybucji treści, potwierdza tylko z jak silnym zjawiskiem społecznym mamy do czynienia).

Można przypuszczać, że kolejnym krokiem będzie połączenie relanych cmentarzy z ich wirtualnymi odpowiednikami. Być może wirtualnym reprezentacjom świeczek i wieńców będą odpowiadać rzeczywiste usługi oferowane przez nekropolie (klikasz „zapal znicz” = obsługa cmentarza stawia i zapala ją w Twoim imieniu na wybranym grobie). Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dzięki połączonym bazom danym będziemy mogli budować własne wirtualne katakumby łącząc groby naszych najbliższych pochowanych na całym świecie...



[1] Bojańczyk J. (2010). Nekrologi naszych czasów W: „Rzeczpospolita”, „Styl Życia”, 30.10-01.11.2010, Warszawa: Presspublica, s. A14

[2] Nekropolia.pl: http://www.nekropolia.pl (Data cytowania: 31.10.2010, godz. 19.22)

[3] Goban-Klas T. (2006). “Media i komunikowanie masowe. Teorie i analizy prasy, radia, telewizji i Internetu. Warszawa: PWN, s. 295-296

[4]Bańko M. (red., 2006). „Polszczyzna na co dzień”. Warszwa: PWN, s. 343

środa, 27 października 2010

reMedium

Społeczność internetowa to zbiorowość ludzi, w której interakcje odbywają się za pośrednictwem Internetu. 10 lat temu dokonywaliśmy jeszcze uproszczenia, zawężając tę grupę do posiadaczy peceta. Jednak sieć globalna dawno wyszła poza nasze biura i sypialnie – by w niej być nie musimy włączać komputera. Urządzenia mobilne umożliwiają nam dostęp do maila i portali społecznościowych w dowolnym miejscu na ziemi. Stojąc na dworcu z telefonem w dłoni, z sieci lokalnej mogę pobrać aktualny rozkład jazdy a w autobusie doładować kartę miejską. W tym samym czasie mogę podzielić się tym zdarzeniem z moimi znajomymi na Facebooku. Doczekaliśmy momentu, w którym światy wirtualny i realny mieszają się bardzo wyraźnie. Jednak potrzebę wzajemnego informowania się o tym, czego właśnie doświadczamy, człowiek nosił w sobie na długo przed powstaniem pierwszych portali społecznościowych (BBS, MUD1, The WELL – 1978-85; USA) umożliwiających wzajemną interakcję pomiędzy użytkownikami1, Zjawisko mediów społecznościowych (ang. social media) swoje początki ma o wiele wcześniej przed pojawieniem się pierwszego komputera.


Prehistoria sieci

W latach 50., w USA zaczęły działać pierwsze społeczności łączące się ze sobą entuzjastów telekomunikacji. Grupy te swoją socjalną egzystencję opierały na nielegalnych połączeniach telefonicznych (ang. phreaking). Członkowie społeczności, ustalając pomiędzy sobą kody dostępowe, zostawiali innym użytkownikom nagrania na skrzynkach pocztowych dużych korporacji. Zjawisko to dało początek asynchronicznej komunikacji między wszystkimi użytkownikami jednej sieci. Każdy mógł zostawić światu swoją wiadomość – świat w dowolnym czasie mógł ją odczytać.2 W ten sposób narodziło się ćwierkanie (ang. tweet / tweetup), które potem przerodziło się w mikroblogging.


Krok dalej

Dzięki mikroblogom w globalnej sieci dokonała się kolejna rewolucja: dziś większość użytkowników redystrybuuje informacje, często na wielu platformamach równocześnie (samodzielnie, albo za pomocą aplikacji multiplikujących), co z jednej strony oznacza regres na płaszczyźnie twórczości, ale z drugiej wiąże się z redukcją masowo powstających treści o wątpliwej jakości, czy zawartości merytorycznej. Nurt redystrybucji informacji (nazywany także retweetowaniem – od. ang. retweet) pozwolił stworzyć pewnego rodzaju mechanizm selekcji treści niechcianych, mało atrakcyjnych lub obraźliwych. Kolejne redystrybucje i republikacje bardzo często opatrzone są komentarzami i tagami osób zamieszczających pozornie tą samą treść (podobną ze względu na adres docelowy linku; odmienną ze względu na opis wyrażający stosunek do tej treści).


Internet w każdym gniazdku

Wiek XXI niesie wielką cyfrową konwergencję mediów i środowisk komunikacyjnych – także tych, o których jeszcze nie wiemy. Czy tego chcemy, czy nie, w ciągu najbliższej dekady, w każdym Polskim domu pojawi się komputer podłączony do globalnej sieci - do 2020 r. mieszkańcy Unii będą musieli wymienić zwykłe, tzw. indukcyjne, liczniki prądu elektrycznego na cyfrowe (mikrokomputery)4. Jak pisze Bendyk, dzięki temu sieć energetyczna i sieci transmisji danych stworzą jedną całość. Połączonymi poprzez sieć urządzeniami będzie można sterować i np. wyłączać na chwilę automatycznie klimatyzatory, gdy pobór mocy gwałtownie wzrośnie.

Technologie informatyczne, takie jak ARPANET, a potem Internet są tylko materializacją sieciowych wizji, realizacją nowego modelu, który przenosi pozornie utopijne wizje w sferę funkcjonalnej materii. Tak samo utopijne wydają się wizje konwergencji światów: realnego z wirtualnym. Jednak mało kto zdaje dziś sobie sprawę, że pod wpływem cyfrowej rewolucji zmienił się i wciąż zmienia się sposób naszego myślenia: coraz częściej myślimy hipertekstowo. Nowe technologie, nowe media i nowe środowiska komunikacyjne determinują nasz sposób poruszania się i komunikowania się ze światem a także mają niemały wpływ na model poznania społecznego i naukowego6. Internet jako środowisko komunikacyjne umożliwia wielostronne, złożone interakcje. Jednak powstanie Internetu jako środowiska było poprzedzone traktowaniem go jako medium, które ewoluowało (można powiedzieć, w świadomości użytkowników – a rosnąca świadomość implikowała zmiany ewolucyjne) do postaci środowiska.

 

Fragment przemówienia "Społeczności nowych czasów" wygłoszonego podczas Debaty "Spotkamy się w realu" - Warszawa, 23.10.2010, Traffic Club.


---

1 Hart J. (2009). “A History od Social Media”. http://janeknight.typepad.com/socialmedia/2009/10/a-history-of-social-media.html (Data cytowania: 16 września 2010, godz. 09.45).

2 Borders B. (2009). “A brief History of Social Media”. Socialmediarockstar.com: http://socialmediarockstar.com/history-of-social-media. (Data cytowania: 16 września 2010, godz. 09.45).

3 Zacher L. (2003), zapis konferencji „Społeczeństwo informacyjne - wizja czy rzeczywistość?” (Kraków, 30 maja 2003 r. : fragmenty). Red. ksiegi konferencyjnej Lesław H. Haber tom I, s. 106-107.

4 Bendyk E. (2009). op. cit.

5  Bauer Z. (2009). „Dziennikarstwo wobec nowych mediów. Historia. Teoria. Praktyka”. Kraków: Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, s. 298; por.: raporty Online Publisher Association (OPA) – http://www.online-publishers.org.

6 Por.: Bauer Z. (2009). „Dziennikarstwo wobec…”, op. cit.

środa, 20 października 2010

Web 2.0 - co dalej?

Jak podaje Wikipedia, mianem Web 2.0 określa się serwisy internetowe, powstałe po 2001 roku, w których działaniu podstawową rolę odgrywa treść generowana przez użytkowników. Termin ten został spopularyzowany dzięki firmie O'Reilly Media, która w 2004 roku zorganizowała szereg konferencji poświęconych nowemu trendowi. Serwisy Web 2.0 zmieniają paradygmat interakcji między właścicielami serwisu i jego użytkownikami, oddając tworzenie większości treści w ręcetych drugich1. Cechą charakterystyczną Web 2.0 jest duża interakcja pomiędzy członkami społeczności, dlatego serwisy utrzymane w tym trendzie, umownie nazywa się „dynamicznymi” – dla odróżnienia od „statycznych” serwisów tradycyjnych, które nie umożliwiają interakcji. Rola autora serwisu ogranicza się bowiem do przygotowania platformy.2 Według Tima O’Reilly, Web 2.0 jest rewolucją biznesową w świecie komputerowym, spowodowaną ruchem w stronę Internetu jako platformy, oraz próbą zrozumienia reguł zwycięstwa na tej platformie. Główną zasadą, która przyświeca Web. 2.0 jest: Twórz aplikacje, które lepiej okiełznają Sieć, by więcej ludzi ich używało.3 Dzięki temu w sieci pojawiają się ci, których nigdy byśmy się tu nie spodziewali - górna granica wieku Użytkowników sieci globalnej stale rośnie. Surfowanie stało się banalnie proste - i 3-latek i 70-latek potrafią kliknąć "lubię to".

Dziś.
Dziś interakcja to przede wszystkim klikanie oraz budowanie sieci kontaktów, komunikacja między Użytkownikami i wszechobecny sharing. Dzielimy się nie tylko wiedzą, ale także sobą. Po kawałku wysyłamy cyfrowe reprezentacje naszych wspomnień. Najbardziej intymne przeżycia i prywatne przemyślenia trafiają pomiędzy zdjęcia z wakacji a teledyski Lady Gagi. Viva la 2.0!


Co dalej? 2.5? Czy od razu 3.0?
Czy 3.0 w ogóle jest możliwe? Co może zacząć dalszą ewolucję Internetu?
Mówi się o ogólnopojętej bazie danych zorganizowanej tak by zawartość stron www była interpretowana przez wszystkie dostępne aplikacje i systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję, czy rozwiązania semantyczne. Dzięki temu platformy będą mogły rozpoznawać nasze zamiary na podstawie dostępnych kontekstów. Sieć oplecie nas z każdej strony, nie tylko przez komputery i urządzenia mobilne, ale także lodówki, łóżka wodne, samochody, kasowniki i klimatyzację. Inspirujące? Przerażające? Jedno i drugie...
Prawda (drżyjcie!) jest taka, że virtual i real stopią się w jedno, czy tego chcemy, czy nie. Wizja wczepianych pod skórę układów scalonych nie wydaje się dziś już taka szalona. Znikną zółte narośla na sygnalizacji świetlnej z napisem "Chesz przejść, naciśnij przycisk" - sygnalizacja dokładnie będzie wiedziała, kiedy chcesz przejść na drugą stronę a kiedy tylko obok niej przechodzisz....


Witajcie w realu!
Grzegorz Millsky Młynarski


---

1Por.: Kaznowski D. (2007). „Nowy marketing w internecie”, Warszawa: Difin, s. 13