środa, 20 października 2010

Web 2.0 - co dalej?

Jak podaje Wikipedia, mianem Web 2.0 określa się serwisy internetowe, powstałe po 2001 roku, w których działaniu podstawową rolę odgrywa treść generowana przez użytkowników. Termin ten został spopularyzowany dzięki firmie O'Reilly Media, która w 2004 roku zorganizowała szereg konferencji poświęconych nowemu trendowi. Serwisy Web 2.0 zmieniają paradygmat interakcji między właścicielami serwisu i jego użytkownikami, oddając tworzenie większości treści w ręcetych drugich1. Cechą charakterystyczną Web 2.0 jest duża interakcja pomiędzy członkami społeczności, dlatego serwisy utrzymane w tym trendzie, umownie nazywa się „dynamicznymi” – dla odróżnienia od „statycznych” serwisów tradycyjnych, które nie umożliwiają interakcji. Rola autora serwisu ogranicza się bowiem do przygotowania platformy.2 Według Tima O’Reilly, Web 2.0 jest rewolucją biznesową w świecie komputerowym, spowodowaną ruchem w stronę Internetu jako platformy, oraz próbą zrozumienia reguł zwycięstwa na tej platformie. Główną zasadą, która przyświeca Web. 2.0 jest: Twórz aplikacje, które lepiej okiełznają Sieć, by więcej ludzi ich używało.3 Dzięki temu w sieci pojawiają się ci, których nigdy byśmy się tu nie spodziewali - górna granica wieku Użytkowników sieci globalnej stale rośnie. Surfowanie stało się banalnie proste - i 3-latek i 70-latek potrafią kliknąć "lubię to".

Dziś.
Dziś interakcja to przede wszystkim klikanie oraz budowanie sieci kontaktów, komunikacja między Użytkownikami i wszechobecny sharing. Dzielimy się nie tylko wiedzą, ale także sobą. Po kawałku wysyłamy cyfrowe reprezentacje naszych wspomnień. Najbardziej intymne przeżycia i prywatne przemyślenia trafiają pomiędzy zdjęcia z wakacji a teledyski Lady Gagi. Viva la 2.0!


Co dalej? 2.5? Czy od razu 3.0?
Czy 3.0 w ogóle jest możliwe? Co może zacząć dalszą ewolucję Internetu?
Mówi się o ogólnopojętej bazie danych zorganizowanej tak by zawartość stron www była interpretowana przez wszystkie dostępne aplikacje i systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję, czy rozwiązania semantyczne. Dzięki temu platformy będą mogły rozpoznawać nasze zamiary na podstawie dostępnych kontekstów. Sieć oplecie nas z każdej strony, nie tylko przez komputery i urządzenia mobilne, ale także lodówki, łóżka wodne, samochody, kasowniki i klimatyzację. Inspirujące? Przerażające? Jedno i drugie...
Prawda (drżyjcie!) jest taka, że virtual i real stopią się w jedno, czy tego chcemy, czy nie. Wizja wczepianych pod skórę układów scalonych nie wydaje się dziś już taka szalona. Znikną zółte narośla na sygnalizacji świetlnej z napisem "Chesz przejść, naciśnij przycisk" - sygnalizacja dokładnie będzie wiedziała, kiedy chcesz przejść na drugą stronę a kiedy tylko obok niej przechodzisz....


Witajcie w realu!
Grzegorz Millsky Młynarski


---

1Por.: Kaznowski D. (2007). „Nowy marketing w internecie”, Warszawa: Difin, s. 13

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz